Włóczęgi po Poznaniu 2

Jako że poprzedni odcinek zakończyłam wizerunkiem kamienicy stojącej na Śródce, właśnie od tej części miasta rozpocznę dzisiejszy.

Na Rynku Śródeckim stoi XVI-wieczny kościół św. Małgorzaty, a obok pięknie odnowione zabudowania klasztoru filipinów. W ich sąsiedztwie mieściło się do 2010 roku studyjne kino Malta, do którego lubiłam chodzić. Niestety o jego budynek upomniała się kuria i kino było zmuszone się wynieść. Niedawno wznowiło działalność w nowym miejscu przy ul. Rybaki.

Dodać wypada, że wędrówka po Śródce i Ostrowie Tumskim była pomysłem naszego kolegi Karola, który zabrał ze sobą przewodnik Włodziemierza Łęckiego, byłego wojewody poznańskiego i znawcy naszego regionu. Dzięki temu przewodnikowi raczył nas wiedzą o różnych bardziej lub mniej znanych okolicznych miejscach. Ja osobiście korzystam w swoich opisach z różnych źródeł internetowych oraz książki Zbigniewa Zakrzewskiego Ulicami mojego Poznania, opisującej topografię i życie naszego miasta w czasach międzywojennych.

Na Śródce stoi jeszcze jeden kościół, ogrodzony i tak zasłonięty drzewami, że wiele osób nie wie o jego istnieniu – jest to kościół św. Kazimierza, wybudowany w XVII w. i początkowo należący do klasztoru reformatów, skasowanego przez władze pruskie w 1794 roku. Później kościół pełnił na zmianę rolę szpitala wojskowego i seminarium nauczycielskiego, by wreszcie stać się zakładem na głuchoniemych. Obecnie budynki poklasztorne zajmuje szkoła dla dzieci głuchych, a sam kościół należy do parafii polskokatolickiej.

Ze Śródki można przejść na Ostrów Tumski mostem noszącym imię Jordana, pierwszego biskupa Polski. Do jego (mostu, nie biskupa) budowy wykorzystano stare przęsło Mostu Rocha, które przez długi czas leżało sobie bezużytecznie nad Wartą, odkąd w roku 2003 zastąpiono je nowym. Podobno mosty w tym miejscu istniały z przerwami od średniowiecza, lecz ostatni rozebrano jeszcze przed moimi narodzinami i od tamtej pory nie można było przejść z kameralnej Śródki na równie kameralny Ostrów Tumski inaczej, niż wychodząc na ruchliwą ul. Wyszyńskiego i przechodząc po wielkim moście, po którym jeżdżą samochody i tramwaje. Otwarty w roku 2007 Most Jordana jest uroczy z daleka, bo w nocy świeci na fioletowo (eee… na zdjęciach wygląda, że na czerwono i niebiesko… ale to w sumie fioletowy, prawda?), i z bliska, bo jest równie kameralny jak sama Śródka i przeznaczony jedynie do ruchu pieszego oraz rowerowego, a zdobią go liczne kłódki przykute przez zakochanych.

Na Ostrowie Tumskim oprócz katedry znajduje się także niewielki kościół Najświętszej Marii Panny, niestety przeważnie zamknięty. Natomiast na Komandorii, pomiędzy Śródką a Jeziorem Maltańskim, stoi najstarszy (według innych źródeł jeden z najstarszych) kościół murowany w Polsce – kościół św. Jana Jerozolimskiego za Murami, wybudowany w XIII wieku. „Za Murami” w nazwie odnosi się do murów miejskich, jako że w średniowieczu teren, na którym stoi kościół, leżał poza granicami miasta.

W pobliskim Parku Tysiąclecia można się natknąć na zrujnowane schody, stanowiące ponoć pozostałość po teatrze (bo amfiteatr, jak się dowiedziałam w Chorwacji, powinien być okrągły, a ten nie jest nawet półokrągły). Z parku można przejść koło fabryki alkoholu Wyborowa SA nad Maltę i tamtędy wrócić do ul. Jana Pawła II, podziwiając gmach centrum handlowego naprzeciwko, a przed sobą stację kolejki Maltanka, w sezonie letnim dowożącej chętnych do zoo.

Wódkę Wyborową jako pierwszy wyprodukował w pierwszej połowie XIX wieku żydowski przedsiębiorca Hartwig Kantorowicz. Ślady ostatniej siedziby jego firmy możemy znaleźć na Garbarach przy ul. Grochowe Łąki w postaci szyldu na ścianie i nazwy oraz symbolu firmy nad nią. Wizerunki domów widniejące po obu stronach napisu ukazują starą (z ul. Wronieckiej – rzeźba po prawej stronie) i nową siedzibę firmy. Podczas drugiej wojny światowej firma przeszła w ręce niemieckie, a po wojnie została przejęta przez państwo polskie i funkcjonowała do roku 1968. Więcej o historii firmy można przeczytać pod tym linkiem.

Skoro już trafiliśmy na Garbary, przedstawmy jeszcze jedno miejsce – kantor Antoniego Krzyżanowskiego z 1882 roku. Dzisiaj słowo „kantor” kojarzy się z wymianą walut, natomiast historycznie kantor oznaczał siedzibę zakładu przemysłowego. Krzyżanowski był budowlańcem, a oprócz tego zasłynął z produkcji sztukaterii, czyli dekoracji architektonicznych. By przyciągnąć klientów, postawił sobie przy Garbarach taki oto wymyślny budynek, który przetrwał do dziś:

Z kantoru Krzyżanowskiego już żabi skok do Starego Rynku. Można na przykład przejść obok nowej siedziby gminy żydowskiej na rogu Szewskiej i Stawnej, minąć starą synagogę, która później była pływalnią, a w przyszłości prawdopodobnie będzie w niej hotel i nowoczesne muzeum historii Żydów, a potem skręcić w lewo, by zobaczyć pozostałości murów miejskich uzupełnione o nowo dobudowane fragmenty i stylizowane na dawne budownictwo gmachy należące do straży pożarnej. Niestety dobudowane fragmenty znacząco różnią się od oryginalnych, ale prawdopodobnie za kilkadziesiąt lat nie będzie tego widać. Po drodze zahaczamy o budujący się „Zamek Gargamela”, czyli rekonstrukcję zamku Przemysła II z XIII w., o którym (o zamku, choć pewnie o Przemyśle też) nie bardzo wiadomo, jak wyglądał. Kiedy przedstawiono projekt nowego zamku, wiele osób uznało go za niedorzeczny, niepasujący do epoki i do otoczenia, bardziej kojarzący się właśnie z zamkiem Gargamela z bajki o Smurfach. Na razie zamek jest otoczony rusztowaniami, ale rzuciwszy nań parokrotnie okiem, uważam, że nie jest zły, w otoczenie wtapia się całkiem nieźle, a ponadto nie jest tak wielką i widoczną z daleka konstrukcją, by konkurować z Zamkiem Cesarskim o miano tego ważniejszego. Rośnie pośród gęstej zabudowy, sponad której praktycznie będzie wystawać tylko jego wieża, i właściwie bardziej kojarzy się z miniaturą zamku niż z prawdziwym zamkiem.

Naprzeciwko niego stoi kościół franciszkanów. Warto zajrzeć nie tylko do samej świątyni, ale też obejść ją z boku i obejrzeć znajdującą się w piwnicy makietę Poznania oraz posłuchać nagranej opowieści o dziejach miasta, której towarzyszą efekty wizualne, dźwiękowe, a nawet węchowe w postaci smrodu siarki podczas wizualizacji pożarów. Na tej samej ścianie w pobliżu wylotu ul. Ludgardy do Paderewskiego widnieje piękny zegar, a naprzeciw niego można podziwiać freski na tylnej fasadzie Muzeum Narodowego.

Stary Rynek jaki jest, każdy widzi. Wszelkie próby jego opisania z góry skazane są na niepowodzenie. Napawam się więc widokiem i idę ulicą Świętosławską ku kościołowi farnemu o pięknym barokowym wystroju. Kiedyś fara zajmowała cały obszar obecnego Placu Kolegiackiego, lecz odkąd stary kościół spłonął po trafieniu piorunem w roku 1773, a próbę jego odbudowy storpedował kolejny pożar siedem lat później, jego obowiązki przejął nieporównanie mniejszy kościół należący wcześniej do Jezuitów. Różowo-biała fasada kościoła współgra z utrzymaną w identycznej stylistyce fasadą znajdującego się obok Urzędu Miejskiego. Na jego tyłach znajduje się skwerek, na którym w ciepłe dni przesiadują poznaniacy. Z przodu, na Placu Kolegiackim, parkują samochody. Ostatnio mówi się o projekcie likwidacji parkingu i zrobienia z placu prawdziwego placu. Byłoby to miłe, choć najpierw chyba należałoby coś zrobić z kwestii problemów z miejscami parkingowymi w mieście.

W kąciku naprzeciw wejścia do urzędu stoi filigranowy pomnik poznańskich koziołków, a w kamienicy po drugiej stronie placu mieści się Hotel Kolegiacki. Jednym z wcześniejszych właścicieli budynku był poznański przemysłowiec Gotthilf Berger, któremu „nie poszczęściło się w dzieciach”, więc postanowił zostać filantropem. Jedną z jego ważniejszych inwestycji dla Poznania była szkoła realna przy ul. Strzeleckiej (mieszcząca się w nieistniejącym już dziś budynku naprzeciwko III LO), którą ufundował pod warunkiem, że młodzież i nauczyciele będą do niej przyjmowani niezależnie od narodowości i wyznania. Już po śmierci Bergera jego fundacja sfinansowała budowę domu starców na Wildzie, położonego przy dawnym Placu Bergera, obecnie Placu Marii Curie-Skłodowskiej.

Przy ulicy Bergera natomiast, a konkretnie pomiędzy nią oraz Przemysłowa i Roboczą, mieści się przeuroczy gmach dawnej Królewskiej Wyższej Szkoły Budowy Maszyn z roku 1907, obecnie rektorat Politechniki Poznańskiej. Z tyłu za nim dawna szkoła gminna wybudowana w roku 1899. Dziś zarządzana również przez Politechnikę.

W źródłach czytam, że obecnie nie ma w Poznaniu Placu Bergera, ale majaczy mi się, że ten mały placyk przed wejściem do rektoratu, po drugiej stronie ul. Bergera w stosunku do Pl. Curie-Skłodowskiej, tak właśnie się nazywa. Nie pozostaje nic innego, jak tylko w słoneczny dzień skoczyć na Wildę i się upewnić.

Dzisiejszą włóczęgę kończę wizerunkiem budynku spółdzielni mieszkaniowej Spar- und Bauverein przy ul. Wierzbięcice wybudowanego w ostatniej dekadzie XIX wieku. Budynków takich było osiem, lecz zachował się tylko ten jeden. Przez wiele lat mijałam go obojętnie, póki nie natknęłam się na jego wizerunek w Wikipedii, gdzie został przedstawiony jako klasyczny przykład muru pruskiego.

Na koniec małe ostrzeżenie – jeśli chcecie gdzieś wykorzystać zgromadzone tu informacje, lepiej sprawdźcie je jeszcze w bardziej wiarygodnych źródłach, bo żadna ze mnie znawczyni. Ot, chodzę sobie po rodzinnym mieście, tu coś zobaczę, tam coś przeczytam, gdzie indziej sfotografuję i tak powstaje materiał do tych moich opowieści. Wszelkie uwagi i sprostowania przyjmę z pokorą, a błędy poprawię.

Do następnego razu!

5 responses to “Włóczęgi po Poznaniu 2

  1. Zawsze lubiłam Poznań, choć nigdy nie miałam tyle czasu, by się nim nacieszyć tak, jak ty to robisz. Żyjąc sobie w Trójmieście i czasem zaglądając do twojego miasta, będę go sobie zwiedzać wirtualnie, czytając twój przewodnik. Dziękuję za tę możliwość.
    Pozdrawiam

  2. Wlasnie tak, tak wyglada moje miasto….🙂
    Moja opinia jest bardzo subiektywna…najpiekniejsze miasto w Polsce🙂 ale ciesze sie ze ja podzielamy…pozdrawiam x

  3. Starszy Mutancika

    Tak się składa, że mam zdjęcie Twoich dziadków z r. 1928, idących ulicą Paderewskiego (chyba przy narożniku ul. Sierocej). Pozdrawiam i gratuluję cudownej polszczyzny – P. M.

  4. To ja poproszę o skan.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s