Rejsik

Dużo się ostatnio dyskutuje o nieoczekiwanym powrocie Piotra Reissa do Lecha. Jedni się cieszą, pamiętając jego zasługi jako wieloletniego kapitana i lidera zespołu, inni zwracają uwagę, że trudno się spodziewać wielkiego pożytku z zawodnika, który skończył właśnie 40 lat, ale nad tymi wszystkimi dyskusjami i jego osobą wciąż unosi się mroczne widmo zarzutów korupcyjnych.

Dramatyczne aresztowanie Reissa w 2009 roku było szokiem dla większości interesujących się sportem poznaniaków. Gazety drukowały zdjęcia wyprowadzanego z domu w kajdankach kapitana Lecha. Pisano, że runął mit, że ikona stoczyła się na dno. Niektórzy do dziś uważają, że Reiss nie powinien już grać w piłkę, a na pewno nie w Lechu.

Tyle tylko, że minęło trzy i pół roku, a wciąż nie wiadomo, kiedy doczekamy się wyroku w jego sprawie. Afera korupcyjna w Polsce już dawno zaczęła zjadać własny ogon, prokuratura we Wrocławiu założyła teczkę chyba każdemu, kto kiedykolwiek wybiegł na boisko, a kolejne wypływające opowieści noszą znamiona karykatury. Wygląda niestety na to, że do pewnego momentu w polskiej piłce przekupstwa i kombinowanie były rzeczą równie naturalną jak oddychanie. Świetnie, że wreszcie postanowiono zrobić z tym porządek, i mam nadzieję, że dzięki temu nasza piłka, przynajmniej ta na poziomie najwyższych klas rozgrywkowych, jest teraz krystalicznie czysta. Warto się jednak zastanowić nad sensem piętnowania ludzi, którzy w tym całym procederze byli płotkami, bo przypomina to teczki IPN-u, z których co chwila wyskakuje, że ktoś był TW – zwłaszcza ktoś, kogo ktoś inny nie lubi.

Rozpisałam się o aferze korupcyjnej, a miało być o Rejsiku. Co robi Piotr Reiss po rozwiązaniu kontraktu z Lechem? Przenosi się do Warty, która finansowo ledwo zipie, właściwie wcale nie zipie, bo są to czasy jeszcze sprzed nastania prezesury pani Łukomskiej. Trzy lata gra w pierwszej lidze, choć nie uwierzę, że nie miał propozycji z ekstraklasy, biorąc pod uwagę liczbę zawodników skazanych (!) za korupcję, którzy w niej grają – zawodników częstokroć słabszych i mniej utytułowanych od niego. Wybrał Wartę, bo chciał być w Poznaniu, blisko Lecha. I grał w tej Warcie solidnie, przyczyniając się do wielu zwycięstw.

Ponieważ nie lubię tłumów, a także ze względów geograficznych, nie bywam na meczach Lecha, za to na meczach Warty owszem – zwłaszcza kiedy gra na swoim stadioniku przy Drodze Dębińskiej. Miałam okazję oklaskiwać Rejsika podczas gry (szczególnie zapadła mi w pamięć bramka strzelona z wolnego Bodziowi W.😉 ), ale i obserwować jego zachowanie wobec kibiców. Zawsze miły, uśmiechnięty, uczynny. Kiedy nie grał z powodu kontuzji, usiadł na trybunach ze zwykłymi kibicami, podał rękę, pogadał. Innym razem spotkałam go podczas Święta Zmarłych, jak kwestował na rzecz wileńskiego cmentarza. Na takie rzeczy też znajdował czas, choć pewnie wolałby ten wolny dzień spędzić w domu z rodziną.

Choć żałuję, że nie zobaczymy go już w Warcie, cieszę się, że wraca do Lecha. Może i nie będzie wiodącym zawodnikiem, ale poświęcił temu klubowi większość swojej kariery i należy mu się takie jej zakończenie. Mam nadzieję, że jeszcze przez wiele lat w tej czy innej roli będzie służył poznańskiej piłce i Poznaniowi. I to niezależnie od tego, co o nim powie wrocławski sąd, jeśli w ogóle raczy w końcu coś powiedzieć. Jeśli udowodnią mu czyn korupcyjny, potępiajmy czyn, ale niech nam to nie przesłania człowieka. Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy my sami nie popełniliśmy w życiu żadnego błędu. Żeby ktoś nie mógł nam zarzucić, że dostrzegamy drzazgę w cudzym oku, a belki we własnym nie widzimy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s