Ciemno, prawie noc – recenzja

Ciemno, prawie noc - Joanna Bator

Okropna! – pomyślałam, po raz pierwszy zobaczywszy tę okładkę. Fakt, jest okropna. I chyba taka miała być.

Choć ani tytuł, ani słowa autorki na okładce nie zapowiadają wesołej lektury, rozpoczynając przygodę z Ciemno, prawie noc nie spodziewałam się grozy, która nadciąga powoli, w trakcie czytania, by na finiszu zaowocować bezsennością. I to bezsennością błogosławioną, bo to, co mógłby przynieść sen, było znacznie gorsze.

Dziennikarka Alicja Tabor po wielu latach wraca do rodzinnego miasta, aby rozwikłać zagadkę seryjnych zniknięć dzieci. Służbowa podróż przeradza się w powrót do tajemnic i mroków własnego dzieciństwa, a Wałbrzych okazuje się siedliskiem wszystkich polskich bolączek i szaleństw. Ekstaza religijna przenika się z upodleniem, sacrum i profanum spacerują ręka w rękę, wspólnie odpierając ataki rozsądku i ludzkich uczuć. Jak w tym groteskowym świecie rozpoznać największe zło, jak je wyłowić z oceanu miernoty? Kto by się spodziewał  Saurona lub Voldemorta, srodze się zawiedzie.

Pierwszym, na co zwraca uwagę czytelnik, jest bardzo plastyczny język oraz doskonała umiejętność naśladowania, a właściwie trawestowania dialogów – zarówno tych ulicznych, jak i internetowych. Jednym z najsmakowitszych kąsków książki są zapisy czatów, acz uspokajam tych, którym postmodernizm się przejadł, że to jedyny obecny tam przykład wplecenia innej konwencji (no dobrze, można wyodrębnić jeszcze drugi, ale o tym pod koniec). Konwencji, dodam, doskonale przez pisarkę zgłębionej. Z reporterską wnikliwością poprzez wypowiedzi anonimowych czaterów (fikcyjnych, lecz jakże prawdziwych) autorka ukazuje choroby drążące współczesne polskie społeczeństwo: ignorancję, zawiść, frustrację, podłość, a wszystko to podszyte niezłomnym przeświadczeniem o własnej wyższości. Z tych rozmów (które w istocie są monologami, bo żaden z rozmówców nie słucha innego, chyba że po to, by go po chwili zmieszać z błotem) wyłania się obraz świata, który w innej wersji poznajemy na wałbrzyskim  rynku, a w skali makro na przestrzeni całej książki: świata istot, wśród których tylko nieliczne mają prawo nazywać siebie ludźmi.

Przez ten ocean szumowin w poszukiwaniu prawdy i nadziei przedziera się osobliwa drużyna sprawiedliwych – Alicja, właściciel sklepu z rybkami, transseksualna bibliotekarka, syn mordercy, a przede wszystkim sekta „kociar”. Pomaga im tajemniczy internauta pozostawiający Alicji wskazówki na czacie. Brzmi to trochę jak bajka, lecz jest to bajka, przy której bracia Grimm, Andersen, a nawet Orbitowski zdają się pogodnymi gawędziarzami. Nieprzypadkowo wymieniam to ostatnie nazwisko – książka Joanny Bator chwilami przypomina klimatem jego Tracę ciepło, lecz jest (nic nie ujmując Łukaszowi) dużo lepiej napisana i dużo bardziej drastyczna. Drastyczna w sposób specyficzny i bardziej szokujący, niż gdyby napisał to twórca horrorów. Nadprzyrodzoność ma tu raczej charakter umowny – może kotojady są, a może ich nie ma; może kociary są świętymi, a może nie – ale całe zło czynią ludzie, z ludzkich pobudek.

Zastanawiam się, w jakim stopniu ta powieść miała być dla autorki czymś w rodzaju katharsis. Katharsis człowieka, który nie potrafiąc zlokalizować źródła dręczącego go bólu, tnie się albo pisze taką książkę. Myślę tak nie dlatego, że uważam opisane tam rzeczy za wydumane bądź przejaskrawione (przejaskrawieniem jest jedynie ich zagęszczenie), lecz dlatego, że pisanie Ciemno, prawie noc musiało być dla niej trudnym przeżyciem. Czegoś takiego nie pisze się bez powodu, ot tak. I również nie bez powodu obdarza się bohaterkę nazwiskiem będącym anagramem własnego. Słodko-gorzką tajemnicą autorki jest, ile z siebie dała bohaterce, ale chyba trochę więcej, niż nakazuje instynkt samozachowawczy. To dobrze. Tak powstają książki wyjątkowe.

Światłość istnieje. Wiemy o tym od początku, od przeczytania na tylnej okładce słów samej autorki. Światłość istnieje i także dlatego warto tę książkę przeczytać. Książkę, w której znajdziemy kryminał i thriller, reportaż, powieść psychologiczną, a także groteskę rodem z Gombrowicza czy Dnia świra. Książkę o świetnie skonstruowanej fabule i nienagannym  stylu, za którymi z pewnością stoi ciężka praca teamu autorka – redaktor (tym ostatnim jest Dariusz Sośnicki, skądinąd poeta i eseista „Czasu Kultury”), bo nawet najlepszy pisarz potrzebuje kogoś, kto spojrzy na jego dzieło z pozycji czytelnika i pomoże je doszlifować.

Ponieważ jednak mottem omawianej książki mogłyby być Mickiewiczowskie słowa „Kto nie zaznał goryczy ni razu, ten nie zazna słodyczy w niebie”, dorzucę i ja na koniec ziarnko gorczycy (lekko spojlerując, więc kto nie chce psuć sobie smaku, niech nie czyta). Ideę kotojadów jako sposobu nazwania zła i kociar jako strażniczek dobra jestem w stanie przełknąć, choć bez zachwytu, natomiast nie podobają mi się nawiązania do Alicji w Krainie Czarów (to ten drugi postmodernistyczny trik). Jonathan Carroll w swojej Krainie Chichów, do której Ciemno, prawie noc też jest w jakiś sposób podobna, wymyślił przynajmniej fikcyjnego pisarza i fikcyjną książkę zamiast bawić się cudzym dziełem, którym bawiło się przed nim tylu innych. Zgrzytem w fabule jest też spotkanie Alicji z Dawidem. O ile wszystkie inne elementy fantastyczne możemy wytłumaczyć metafizyką/metaforą, snem, złudzeniem lub działaniem używek (ciasteczka Celestyny), a internetowe rozmowy z Dawidem tym, że pozostawił dla niej wiadomości w cyberprzestrzeni, o tyle spotkanie w realu jest już czystą fantastyką – a przecież nie może być snem, bo Alicja otrzymuje od niego konkretne informacje.

Mimo tych drobnostek, które mnie zdają się potknięciami, choć kto inny może się z tym nie zgodzić, Ciemno, prawie noc jest książką satysfakcjonującą fabularnie, fascynującą stylowo i porażającą w swojej wizji piekła, które ostatecznie okazuje się czyśćcem.

Joanna Bator: Ciemno, prawie noc, W.A.B. 2013

Recenzja ukazała się również na portalu Esensja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s