Transatlantyk 2014 (II)

Mount Roraima

Dzisiaj o dokumentach i kinie sportowym, krótko i węzłowato. Ze sportowego obejrzałam trzy, z czego zdecydowanie odradzam Rad Company. Nastawiałam się na coś w rodzaju Where the Trail Ends, a tu totalna porażka i scenariuszowa, i realizacyjna. Jakaś didżejka coś gada od rzeczy i zapuszcza analogi, szczując cycem, paznokciami i szminką, co nijak się nie ma do wyprawiających ewolucje na rowerach chłopaków, o których nie dowiadujemy się nic oprócz ich nazwisk/ksywek. Obraz nieostry i bure kolory albo trafiła nam się taka kopia. Widoki też tyłka nie urywają. Słowem syf – mimo kilku fajnych piosenek (np. Easy Livin’ Uriah Heep).

Miało być krótko i węzłowato, a ja tu się rozwodzę o najgorszym filmie. Stop. Zdecydowanie warto obejrzeć Roraimę, dokument o wspinaczce na górę na pograniczu wenezuelsko-gujańskim, w którym – ciekawostka – jednym z bohaterów jest Stefan Glowacz, odtwórca jednej z głównych ról (Martina) w Krzyku kamienia Wernera Herzoga. Nieco mniej fajna, ale warta obejrzenia ze względu na zdjęcia jest Ostatnia wspinaczka, opowiadająca o zdobywaniu szczytu Ulvetanna na Antarktydzie.

Dokumentów obejrzałam sporo. W Powstaniu warszawskim wymyślona fabuła nie powala, ale może nadaje archiwalnym zdjęciom jakiś osobisty rys. Tak naprawdę wstrząsnęły mną dopiero ostatnie zdjęcia, pokazujące kompletnie zniszczoną Warszawę.

Obraz Brakujące zdjęcie warto było zobaczyć, by poznać historię ucisku kambodżańskiej ludności przez Czerwonych Khmerów opowiedzianą przez jednego z uciskanych. (O ile dobrze zrozumiałam, Khmerzy wysiedlili Phnom Penh w jeden dzień!) Połączenie ról uczestnika wydarzeń i reżysera chyba jednak nie wyszło filmowi na dobre. Zbyt wiele komentarza. Z drugiej strony, trudno zrobić film, który komunikowałby wszystko za pomocą zdjęć, skoro prawdziwych, niepropagandowych zdjęć z tamtego okresu praktycznie nie ma.

Zdecydowanie najbardziej z obejrzanych dokumentów przypadła mi do gustu przyrodnicza Kraina niedźwiedzi – trójwymiarowy film o życiu niedźwiedzi na Kamczatce. Wprawdzie trójwymiarowość tak naprawdę dostrzegało się tylko w kilku momentach, ale zdjęcia tak czy owak świetne. Poniżej zamieszczam trailer po rosyjsku, bo tylko taki znalazłam, ale w festiwalowej kopii narrator mówił po angielsku.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s