Ideo, przytul mnie

Odkąd pamiętam, uwodziły mnie idee. A może wcześniej byli ludzie – ludzie, za którymi szłam, bo nie chciałam być sama. Nigdy nie chciałam, zawsze byłam. Ludzi wybiera się w oparciu o złudzenie, że coś nas z nimi łączy. A stąd już tylko krok do idei, które uwodzą poprzez ludzi, poprzez książki. Jestem idealnym obiektem do uwodzenia. Nigdy nie należałam do tych osób, które już w przedszkolu miały skrystalizowane przekonania i pewnie kroczyły w obranym kierunku. W większości spraw brakuje mi jasności i nawet najbardziej demagogiczny argument podany z odpowiednim przekonaniem potrafi mnie zbić z pantałyku. Krótko mówiąc, mam problem ze zdefiniowaniem swojej tożsamości. A to idea mnie za sobą pociągnie, a to człowiek, nierzadko oboje. Wtedy radość, że wreszcie znalazłam coś, z czym mi po drodze.

A potem te drogi się rozchodzą. Najpierw ukłucie w sercu, że to chyba nie całkiem tak. I na którymś rozwidleniu albo mnie zostawiają, albo czmycham. Znów jestem sama i znów czekam na ideę, która mnie przytuli. I znów nie dotrwam z nią do końca drogi. Jak w piosence Freddy’ego – I can’t live with you, I can’t live without you; I can’t breathe if you stay, but I can’t live if you go away… Zbyt słaba, by być sama, zbyt racjonalna, by podporządkować się komukolwiek, czemukolwiek.

Ale to nie jest smutna bajka. To hołd dla wszystkich – prawie wszystkich – którzy mnie uwiedli. Bo z każdego takiego spotkania wyniosłam coś, co do dziś noszę w sobie. Z jednego więcej, z innego mniej, z jeszcze innego nauczkę, że nawet w największym uniesieniu, a może szczególnie wtedy, potrzeba krzty sceptycyzmu. I te wszystkie nauki, te samorodki znalezione na każdej z dróg, składają się na to, czym jestem. Pewnie nadal będę się dawała uwodzić w złudnej nadziei, że tym razem to na zawsze. Nie sądzę, żebym kiedykolwiek miała się stać istotą w pełni uformowaną. Rosnę z każdym dniem – chyba że akurat maleję. Do śmierci będę się kształtować i do śmierci tęsknić za pełnią, której nie osiągnę. Ale w odróżnieniu od tych w pełni uformowanych wciąż będę znajdować okruchy złota.

Kto wie, może gdzieś na końcu drogi czeka nagroda dla tych, co przyszli sami. Nawet jeśli nie znają swojego imienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s