O kartografii emocjonalnej

Ponieważ uwielbiam robić cokolwiek innego, kiedy powinnam pracować, równie dobrze mogę się w tym czasie zmierzyć (znów) z pewnym słowem. Słowo to brzmi „dziecinny” – w innych wariantach „niedojrzały”, „infantylny” lub „naiwny”. A to słyszę, że bohaterka książki (mojej lub cudzej, ale macie rację, najbardziej boli własny tyłek) jest „irytująca i niedojrzała”, a to, że jest „tępą dzidą”, przeważnie bez uzasadnienia, a jeśli już, to dlatego, że przejmuje się, co ktoś o niej myśli albo że jej nie lubi.

Znudziło mi się już bronienie tezy, że taka niedojrzałość jest czymś naturalnym i że w mniejszym lub większym stopniu wszyscy jesteśmy w niej zanurzeni. Nikt chyba nie jest całkowicie odporny na konwenanse ani na wyrazy antypatii, choć wiele osób nauczyło się to wyciszać. Ja niespecjalnie. Pora na wstydliwy coming out: jestem niedojrzała. Niedojrzała, dziecinna, infantylna. Tylko dlaczego tak was to wkurza? Czy Gombrowicz był dojrzały? A Emily Dickinson, kochająca się w pastorze, który był stary, żonaty i widziała go dwa razy w życiu? Czy to przeszkadza nam ich czytać? Napiszcie, że książkowa postać jest nieprzekonująco skonstruowana, niespójna, ambiwalentna. Wskażcie przykłady. Dajcie mi odpowiedź, z którą będę mogła coś zrobić.

A niedojrzałość – czy to nie wspaniały punkt wyjścia do analizy psychologicznej, społecznej? Dlaczego ktoś jest taki, dlaczego tak reaguje, myśli, czuje? Jakie miał dzieciństwo, jakich rodziców? Czego doświadczył w dotychczasowym życiu? Jakie czasy go zbudowały, jakie środowisko? Proszę bardzo, analizujcie mnie, może dowiem się od was czegoś, czego nie wiedziałam – bo choć od lat próbuję siebie rozpracować, ciągle brakuje mi wielu klocków w tej układance. Analizujcie mnie i postacie, które ze mnie wypączkowały. Ale na Boga, nie podsumowujcie całej tej złożonej mapy, nad którą od lat się pochylam, jednym słowem, w którym pobrzmiewa fałszywa moneta wyższości. Fałszywa, bo śmiem twierdzić, że wykuły ją wasze kompleksy, niewiedza albo po prostu lenistwo. Dążę do dojrzałości i może kiedyś uda mi się ją osiągnąć. Uczę się czytać mapę swoich emocji i staram się zaakceptować język cudzych map, choć go nie rozumiem. Zamiast się wywyższać, usiądź ze mną i pokaż mi swoją mapę, a ja pokażę ci swoją. Objaśnij swoje symbole, ja objaśnię swoje – te, które już rozpracowałam. Może pomożemy sobie dojrzeć, a na pewno czeka nas fajna przygoda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s