Krainy z głowy (II)

IMG_1877

Czytam sobie Alice Munro, a tu takie coś:

– Miłość zawsze sprowadza się do miłości własnej. Co za idiotyzm. Nie chcesz tak naprawdę tej drugiej osoby, tylko tego, co możesz od niej dostać (…) [Po czym bohaterka przytacza sytuację z przeczytanej książki:] Dziewczyna, kochając pewnego mężczyznę od wielu, wielu lat, kochając go obsesyjnie, opisuje, jak przypadkiem spotyka go na ulicy. Mijają się i ona albo go nie poznaje, albo poznaje, ale nie potrafi już połączyć rzeczywistego człowieka z tym, którego kocha, wiesz, w głowie. Zupełnie nie umie ich ze sobą powiązać[1].

Cholerka, wpadłam już na to niezależnie od niej, ale to ona dostała Nobla😉 Wprawdzie nie uważam, żeby to była definicja miłości, raczej zakochania, ale rzeczywiście świetnie to pasuje do różnych moich fantazji, do pastora Emily Dickinson i do rzeczy, które czasem wyprawiają zakochani. Przy okazji przypomina mi się pewien szkic Cortázara, chyba ze słabej książki Fantomas przeciw wielonarodowym wampirom: bohater zna pewne miasteczko wyłącznie z opowieści i dokładnie je sobie wyobraża – plac, stojący na nim autobus, budynki wokół placu. W końcu tam jedzie i okazuje się, że wszystko wygląda całkiem inaczej. Wraca, wspomnienia się zacierają i z czasem zaczyna znów widzieć miasteczko ze swoich wcześniejszych wyobrażeń zamiast prawdziwego.

[1] Alice Munro, Autobus do Bardon, w: Księżyce Jowisza, Wydawnictwo Literackie 2014.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s