Osiedle

IMG_3190

Patrzę na Ciebie, Biedronko.

Mieszkam na starym (mniej więcej w moim wieku ;)), dużym osiedlu, którego chwilami nienawidzę, ale przeważnie je kocham. Nienawidzę go wtedy, gdy ktoś celowo oblewa piwem klatkę schodową będącą w trakcie generalnego remontu. Wtedy, gdy ktoś mi rozbija pod oknem butelki albo napier**la w nocy młotkiem i nawet nie można się na niego poskarżyć administracji, bo cholera wie, na którym to piętrze, w którym mieszkaniu. Gdy rozwalają mi dzwonek. Gdy z okazji rzeczonego remontu robią mi syf pod drzwiami (a nawet na drzwiach) i pozostawiają tak przez miesiąc. Najbardziej jednak nienawidzę furgonetek parkujących przed przejściami dla pieszych w taki sposób, że można zza nich wejść prosto pod samochód.

Przeważnie jednak kocham swoje osiedle.

Ołtarz starego boga - nieczynna fontanna z czasów komuny. Mogliby te relikty wyremontować i

Ołtarz starego boga – nieczynna fontanna z czasów komuny. Mogliby te relikty wyremontować i „uczynnić”.

Kocham je, bo jest swojskie. Ludzie starsi i w średnim wieku (bezrobotni? renciści? po pracy?) przesiadują na ławeczkach, plotkując. Najbardziej bawi mnie sąsiadująca z trzepakiem ławeczka ustawiona zaraz przy śmietniku, który to śmietnik wydaje się absolutnie rozmówcom nie przeszkadzać. Część tych ludzi mieszka tu od początku – jeśli nie chodziła razem do szkoły, to ich dzieci razem chodziły. Ja jestem z tych średnich – wprowadziłam się już w dorosłości, ale dość dawno, żeby się odróżniać (nie tylko wiekiem, ale i stażem) od studentów wynajmujących mieszkania. Można więc powiedzieć, że uchodzę za „swoją”, chociaż przesiadywanie na ławeczkach jeszcze mi nie przysługuje. Ale z panią w sklepie czasem się poplotkuje, a najświeższe wieści ma zwykle sąsiad przesiadujący na wózku przed blokiem.

Rzeczona ławeczka - wiem, że słabe zdjęcie, ale przynajmniej nikt  się nie rozpozna i mnie nie pozwie, ze publikuję jego wizerunek.

Rzeczona ławeczka – słabe zdjęcie, ale przynajmniej nikt się nie rozpozna i mnie nie pozwie, ze publikuję jego wizerunek.

Osiedle łatwo mogłoby popaść w ruinę i miało już momenty, gdy wydawało się ku temu zmierzać. Wciąż jednak (wraz z całą spółdzielnią mieszkaniową) jest chyba wypłacalne, bo i o zieleń zadbało, i o ławeczki, i bloki maluje od środka. Nie wiem wprawdzie, czym to malowanie się skończy. Zupełnie niezrozumiała jest natomiast dla mnie likwidacja boiska do siatkówki plażowej i ustawienie w tym miejscu dwóch, słownie dwóch, huśtawek, podczas gdy kilka innych znajduje się na wysokości tego samego bloku, a w siatkę nie ma teraz gdzie grać – chyba że na POSiRze, ale za kasę. No i teraz, latem, na plaży.

O właśnie, plaża. Plaża jest zasadniczo niepotrzebna, choć mile widziana. Mile widziana dlatego, że ma boisko, leżaki i hamaki (ale tylko dwa, bo jeden już ktoś zepsuł), a niepotrzebna, bo nad Wartą się plażuje, gdzie tylko się da i kiedy pogoda pozwala. To całe gadanie o „odwracaniu się miasta od rzeki” zupełnie do mnie nie trafia – owszem, mogliby położyć na nabrzeżu jakiś równy chodnik albo nawet zrobić drogę rowerową, ale oznaczałoby to znaczne zwiększenie liczby spacerowiczów, rowerzystów, rolkarzy, ludzi toczących wózki z dziećmi – i cały brzeg stałby się autostradą. A to nie cieszyłoby chyba ani wędkarzy, ani młodych ludzi, którzy chcą sobie w spokoju posiedzieć i popatrzeć na zachód słońca, ani takich osób jak ja, które lubią się powłóczyć, popatrzeć na ptaki, coś sfotografować albo po prostu powdychać smrodek rzeki. Apeluję jednak do młodych oglądających zachód słońca, żeby sprzątali po sobie butelki i paczki po chipsach – wystarczy wziąć w siatkę i wyrzucić do jednego ze śmietników przy plaży. Śmietniki zresztą pojawiły się także między mostami św. Jadwigi i Rocha, czyli na wysokości akademików. Widać uznano, że studenci rokują nadzieje na zrozumienie, do czego taki obiekt służy.

Zachód słońca nad Wartą

Zachód słońca nad Wartą

Osiedle bez parku i Warty nie byłoby takie samo. Kto wie, czy nie jest to główny powód mojej miłości i przyczyna, dla której wolę żyć w małym mieszkanku w wielkim bloku, bez balkonu i z ciemną kuchnią, niż kombinować jakąś przeprowadzkę. Choć równie możliwe, że to po prostu z lenistwa, że o braku funduszy nie wspomnę.

IMG_2965

Susza jaka jest, każdy widzi.

IMG_2627

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s