Ufność to nie grzech

Chcę dziś napisać o pewnym zjawisku, które zwykle przechodzi niezauważone. O złu, w którym gremialnie uczestniczymy.

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że jesteśmy zewsząd otoczeni przez wielką machinę, której wyłącznym celem jest oszukanie każdego, kto okaże się nie dość ostrożny. Firmy podszywające się pod inne firmy, by wcisnąć produkty, których nie potrzebujemy, wyłudzanie pieniędzy „na wnuczka”, „na policjanta”, fałszywe rachunki za prąd, fałszywe mejle od oszustów polujących na nasze hasło do banku. Pomyślcie, ile energii i czasu marnujemy na uczenie się, jak uniknąć kolejnego popularnego przekrętu. Z każdym tygodniem wybuchają nowe afery – a to fałszywe mejle od Poczty Polskiej, a to fałszywe rachunki od Enei… Niedługo nie będziemy mieli czasu na nic innego, bo cały będziemy poświęcać na uczenie się, co zrobić, by nas nie oszukano, nie okradziono, nie wrobiono.

Oprócz straty czasu i pieniędzy (bo jednak ciągle ktoś wpada w pułapkę), katastrofalnym skutkiem tej plagi oszustw jest utrata zaufania do innych ludzi. Kiedy następnym razem będziecie chcieli ponarzekać na znieczulicę, powiążcie jedno z drugim. Boimy się ludzi. Boimy się, że ktoś, kto prosi nas o pomoc, w rzeczywistości ma złe zamiary. Dlatego uciekamy. Na ten temat napiszę osobny tekst, bo myślę, że nieufność nie jest jedynym powodem braku gotowości (lub odwagi) do pomocy, ale wydaje mi się istotnym czynnikiem.

O nieufności wywołanej falą oszustw był niedawno trafny felieton w „GW”, ale choć jest ona straszna i trzeba zrobić wszystko, by jakoś się z niej wyzwolić, ja chcę tu napisać o czymś innym. O czymś, co wydaje mi się jeszcze straszniejsze.

O tym, że my, rzekomo stojący po jasnej stronie mocy, dźwigamy na swoich barkach wielką winę. Zwróćcie uwagę, jaką plagą stała się stygmatyzacja ofiar oszustw. Piętnowanie pokrzywdzonych zamiast przestępców. Nazywanie ich naiwniakami, debilami, rozpisywanie o tym, jak ktoś mógł dać się nabrać na to czy owo. Internetowe fora pełne są „beki” z tych, którzy zostali w coś wrobieni. Może młodzi ludzie, którzy najczęściej na tych forach siedzą, też padli ofiarą – może od dzieciństwa wpajano im, że naiwność to jeden z grzechów głównych, a może sami zostali oszukani i teraz mszczą się na innych oszukanych, bo oszuści są nieuchwytni? Starsze pokolenie nieco lepiej pamięta czasy, kiedy nie próbowano nas na każdym kroku zrobić w konia, a zaufanie do drugiego człowieka nie było wystawione na tak ciężką próbę jak dziś. Może warto sięgnąć do tych wspomnień, własnych lub cudzych. Wyobrazić sobie, że świat mógłby być przyjaznym miejscem, w którym ofierze należy okazać serce zamiast ją gnoić. A jeśli sam padłeś ofiarą, nie musisz się tego wstydzić.

Wiele ostatnio pisano o tym, by nie stygmatyzować ofiar. Ofiar gwałtów, przemocy domowej, przestępstw „ciężkiego kalibru”. Ale stygmatyzując ofiary oszustw – choćby i były to przekręty wykorzystujące luki w prawie, a może szczególnie wtedy – pomagamy oszustom, a szkodzimy uczciwym ludziom. Niszczymy solidarność międzyludzką. Pamiętajcie o tym, kiedy następny razem będziecie mieli ochotę zakpić z kogoś, kto dał się nabrać: im więcej winy przerzucasz na ofiarę, tym więcej zdejmujesz jej z tego, kto naprawdę zawinił. Znasz kogoś, kogo oszukano? Podaj mu rękę, pomóż dochodzić swoich praw, a jeśli się nie da, wesprzyj go duchowo. Ostrzegaj innych przed oszustami, ale też daj im wyraźny przekaz, że jeśli wpadną w pułapkę, nie odwrócisz się od nich.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s