Czechy 2015 (II) – Liberec i okolice

Łaźnie cysorza pana

Łaźnie cysorza pana

Będzie ekspresowo, ale jeśli teraz tego nie napiszę, to nigdy. Liberec jest bardzo ładnym, przyjemnym miastem. Oczywiście w zależności od dzielnicy wygląda to różnie, ale pokochałam go od pierwszych chwil – od dworcowego baru, gdzie niedrogo można zjeść przyzwoity obiad, od kiosku, w którym nie było problemów z zakupem planu miasta, od pierwszej podróży tramwajem wzdłuż ul. Masaryka i „wysiąścia” obok uroczych gmachów Łaźni i Muzeum Północnoczeskiego, wyglądających jak fragmenty naszego zamku (cesarskiego, a nie tego drugiego). Szukając zaklepanej kwatery przy ul. Svojsikovej (czyli im. pana Svojsíka), mijaliśmy wielkie, w większości przypadków dobrze utrzymane wille. Musiała to być kiedyś bogata dzielnica. Miło widzieć, że nadal jest w dobrym stanie.

Muzeum Północnoczeskie

Muzeum Północnoczeskie

Muzeum Północnoczeskie

Muzeum Północnoczeskie „od d. strony”

Wille przy ul. Dvořaka

Wille przy ul. Dvořaka

Centrum miasta też ma się czym pochwalić. Liberecki ratusz (ponoć wybudowany na wzór wiedeńskiego) trafił do trójki moich ulubionych ratuszy w Czechach – obok ołomunieckiego i pardubickiego (który z kolei jest podobny do ratusza w Bielsku-Białej). Trzeba zobaczyć Valdštejnské domky (czyli wallensteinowe domki, bo ich nazwa wywodzi się od niejakiego Albrechta von Wallensteina, choć nie zdołałam dociec, co mają z nim wspólnego – aha, niby że są zbudowane w stylu znanym z czasów jego władania w regionie, choć zbudowano je później) z XVII w. (w liczbie trzech), choć trudno je dobrze sfotografować, gdyż znajdują się w bardzo wąskiej uliczce. Warto również wybrać się do zoo oraz do IQlandii – czegoś podobnego do Centrum Nauki Kopernik, być może mniejszego, ale nie wiem, bom w Centrum nie była.

Ratusz

Ratusz

Widoki z ratuszowej wieży

Widoki z ratuszowej wieży

IMG_4013

Valdstejnske domky

Valdstejnske domky

W granicach administracyjnych Liberca znajduje się góra Ještěd (1012 m n.p.m.), na którą można wjechać wyciągiem krzesełkowym lub kolejką kabinową, a także – jak zauważyliśmy – samochodem (wprawdzie na samą górę wjazd mają tylko wybrańcy, ale chyba każdy może dojechać na parking, z którego idzie się na szczyt może z piętnaście minut). Jeśli ktoś nie może iść pieszo, niech skorzysta z wersji kolejkowej, no już ostatecznie samochodowej, bo warto pogapić się z góry na widoki. Jeśli może, polecam szlak przez Pláně pod Ještědem (znaki niebieskie idące prosto od pętli tramwajowej [choć na mojej mapie były czerwone]). Wrócić można krótszym, również niebieskim szlakiem skręcającym w prawo od drogi przed pętlą. Albo na odwrót – iść krótszym, a wrócić dłuższym, który jest ciekawszy, bo na Pláně pod Ještědem są ładne widoki i knajpa oferująca większy asortyment niż ta na szczycie. Szczyt jest oblegany, ale na szlaku spotyka się mało ludzi – przynajmniej tak było, kiedy my szliśmy, choć częściowo może za to odpowiadać pogoda – trochę popadało po drodze, acz bez dramatu.

Widoki z Jestedu i z trasy

Widoki z Jestedu i z trasy

IMG_3925 IMG_3931 IMG_3932

Bardzo warto się wybrać do oddalonych o kilka kilometrów od Liberca wsi Kryštofovo Údolí i Novina (administracyjnie stanowiących jedną wieś). Można pojechać autobusem linii 16, tylko trzeba sprawdzić na rozkładzie, którym, bo zaledwie kilka kursów dziennie jedzie aż tam. Można też pociągiem. Jeśli kupicie bilet do Noviny, przejedziecie przez tzw. Mały Wiadukt, ale chcąc przejechać przez ten większy, musielibyście pojechać do następnej miejscowości. Cóż, wszystko wskazuje na to, że my przejechaliśmy po wiadukcie w drodze z Ústí do Liberca, ale tego nie zauważyliśmy (a dziwne, bo jest wysoki). Może akurat byliśmy zajęci kłótnią albo jedzeniem czekolady.

Mały wiadukt

Mały wiadukt

IMG_3976

Duży wiadukt

Duży wiadukt

W Kryštofovo (Kryštofovem?) Údolí do zobaczenia jest barokowy drewniany kościółek, figurka św. Jana Nepomucena na mostku i św. Wacława nieco wyżej, muzeum szopek (co roku konstruuje się tu wielką szopkę bożonarodzeniową) i zegar z ruchomymi figurkami, przywodzący mi na myśl ten z ołomunieckiego ratusza, tyle że „wolnostojący”. W Novinie zaś – wspomniane wiadukty. Przy większym z nich zaczyna się niebieski szlak, którym wróciliśmy do Liberca. Szlak jest zarośnięty lasem i nie spotkaliśmy na nim nikogo oprócz panów zwożących drzewo. Dopiero po dojściu do drogi w miejscu zwanym Výpřež  albo Tetřeví sedlo ponownie stykamy się z cywilizacją. W pewnym momencie trzeba skręcić z niebieskiego szlaku na żółty – jest drogowskaz.

Zegar

Zegar

Kościół św. Krzysztofa

Kościół św. Krzysztofa

I to tyle, moi mili, jeśli chodzi o tegoroczne wakacje… Choć może we wrześniu jeszcze gdzieś wyskoczymy? Chciałabym.

Pingwin Humboldta

Pingwin Humboldta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s