Transatlantyk 2015 – dokumenty

Koniec sierpnia, a ja nic jeszcze nie napisałam o tegorocznym Transatlantyku. Spieszę zatem nadrobić zaległości. Na początek filmy dokumentalne.

Cerro Torre i Meru – dwa filmy teoretycznie podobne, bo oba opowiadające o zdobywaniu niezwykle trudnych do zdobycia szczytów. W przypadku Cerro Torre chodziło o zdobycie rzeczonej góry (tej samej, o której mowa w Krzyku kamienia Herzoga) w stylu klasycznym, w przypadku Meru – o przejście jednej z najtrudniejszych tras wspinaczkowych na świecie, Płetwy Rekina, wiodącej na środkowy wierzchołek góry Meru w Himalajach. O ile jednak Cerro Torre jest filmem komercyjnym, finansowanym przez Red Bulla, co przydaje mnóstwo uroku i dramatyzmu zdjęciom, lecz ujmuje nieco autentyczności całej historii, o tyle większość zdjęć do Meru zrobili uczestnicy wyprawy, głównie Jimmy Chin. Niektóre ujęcia kręcono wprawdzie z oddali (ze zbocza innej góry?), lecz mimo to wiemy, że wspinacze są zdani wyłącznie na siebie i w przypadku problemów nie mają szans na ratunek. Jesteśmy tam, gdy się źle czują, gdy podejmują dramatyczną decyzję o powrocie. A piękno gór, choć filmowanych bez udziału helikoptera, i tak poraża. Meru zdecydowanie mocniej dotyka spraw ludzkich, ludzkiej słabości i siły, doświadczenia, przyjaźni. Ale obejrzeć warto oba.

Virunga – wstrząsający film o strażnikach z parku narodowego w Demokratycznej Republice Konga, którzy ryzykując i często tracąc życie bronią parku przed kłusownikami, rebeliantami, brytyjską korporacją naftową i własnym rządem. Wyrazisty przykład tego, jak Europejczycy DZIŚ destabilizują sytuację w Afryce. Ale i jest i pozytywny, ba! cudowny przykład w postaci dyrektora parku, Emmanuela de Merode, Belga, który – może trochę dla odkupienia win przodków, ale przede wszystkim z przekonania – dba o ten park i jego mieszkańców bardziej niż o własne życie. Niesamowity facet, podobnie jak jego najbliżsi współpracownicy, i niesamowity film. Podziw też dla filmowców, którzy niejednokrotnie znaleźli się w ogniu walki. Nie podoba mi się nawiązywanie relacji osobistych dla zdobywania informacji – dziennikarka spotyka się z przedstawicielem koncernu naftowego. Facet wprawdzie wie, że jest dziennikarką, a ponadto nie zostało wyraźnie powiedziane, jak daleko się posunęli w swojej znajomości, ale jednak mi to zgrzyta. Co nie zmienia faktu, że inaczej nie usłyszelibyśmy rewelacji wygłaszanych przez pracowników SOCO o tym, że Afrykę trzeba ponownie skolonizować, bo inaczej nic się tu nie zmieni. Film momentami mocny, powinien mieć ograniczenie wiekowe.

Mów mi Marianna – polski film o osobie transpłciowej. Nie wzbudził mego zachwytu, natomiast jego wielką zaletą jest pokazanie, jak skomplikowana medycznie, prawnie i społecznie jest procedura zmiany płci i że w obliczu tego wszelkie opinie, jakoby ktoś robił to pod wpływem widzimisię, są po prostu bez sensu. Druga zaleta filmu to pokazanie dramatu nie tylko osoby transpłciowej, lecz także jej rodziny. Trzecia – pokazanie jej codzienności, z samotnością, wyzwaniami, ale i szczęściem.

Wkrótce postaram się nabazgrać o filmach fabularnych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s