Żadne emocje nie są nielegalne

Nie ma czegoś takiego jak złe emocje, usłyszałam od znajomej pani psycholog. Nie mamy wpływu na to, co czujemy – to po prostu przypływa. Cokolwiek czujemy – nienawiść, zazdrość, chęć skrzywdzenia kogoś – nie jesteśmy za to odpowiedzialni i nie musimy się tego wstydzić. Zawsze natomiast możemy mieć wpływ na swoje czyny.

Wydaje mi się to ogromnie istotne. Mam wrażenie, że wiele osób utożsamia emocje z czynami i że może to prowadzić do bardzo złych zjawisk. Po pierwsze, do piętnowania u innych i u siebie samych emocji. Jak możesz nienawidzić własnych rodziców! Jak możesz zazdrościć przyjaciółce zamiast cieszyć się jej szczęściem! Takie piętnowanie wywołuje w nas konflikt: nie chcemy być źli, ale swoich emocji nie potrafimy zmienić. Czujemy się więc słabi, przegrani, mamy wrażenie, że jesteśmy po prostu złymi ludźmi i nie da się temu zaradzić.

Tymczasem to, co najgorsze, może się wydarzyć nie z powodu pierwotnych emocji, lecz z racji tego, że nie dajemy sobie na nie zgody. Ponieważ z tymi potępionymi emocjami czujemy się źle, możemy próbować zredukować konflikt poprzez znajdowanie dla nich „racjonalnych” wytłumaczeń – „Nienawidzę Arabów, bo są brudasami, nierobami i fundamentalistami! Nienawidzę homoseksualistów, bo są mięczakami! Nienawidzę Legii, bo to stara k…!”. A wtedy mamy już usprawiedliwienie dla czynienia zła i zachodzi poważne prawdopodobieństwo, że będziemy je czynić.

Dlatego pozwólmy sobie zaakceptować swoje emocje, a zarazem pamiętajmy, że tylko od nas zależy, co z nimi zrobimy. Możemy robić to, co opisałam powyżej, ale to najprostsza i najgorsza droga. Jeśli mamy siłę, przyglądajmy im się, analizujmy. Może na przykład nienawidzimy dlatego, że się boimy. Boimy się nieznanego albo tego, że kumple uznają nas za słabych. Strach przed nieznanym można zredukować, poznając je – czytając, słuchając, zdobywając wiedzę, która zmniejszy przepaść. Strach przed słabością to już trudniejsza sprawa. Ja staram się go redukować, akceptując słabość, ale do tego, paradoksalnie, potrzeba siły. Zastanawiam się, co ma zrobić ktoś, kto potrzebuje wsparcia grupy. Może znaleźć sobie grupę z lepszymi wzorcami? Zawsze to jakiś początek. A jeśli w dodatku będzie to grupa szanująca indywidualność? Kto wie, może właśnie zrobiliśmy ważny krok na ścieżce samorozwoju.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s