Tymczasem na fejsie: O prawdzie

Czasem coś piszę na fejsie pod wpływem chwili, dla znajomych, a po pewnym czasie dochodzę do wniosku, że chciałabym to upublicznić. Blog ma ograniczony zasięg, ale dłuższą trwałość wpisów, więc od czasu do czasu będę robić remanent w zapiskach z ostatnich tygodni i wrzucać je tutaj. Wiem, że nie odkrywam tymi wpisami żadnej Ameryki, chociaż właściwie odkrywam – dla siebie. Czasem pierwszy raz, czasem kolejny. Może akurat trafię u kogoś na taki moment, że się zastanowi albo nawet przytaknie.

Uwaga, banał! Ale wart przypominania. Uważam, że powinniśmy zawsze dążyć do prawdy i obiektywizmu, i nie bać się zmienić zdania, gdyby się okazało, że nie mieliśmy racji. Warto mieć autorytety, bo nikt z nas nie jest alfą i omegą, ale trzeba mieć w sobie gotowość na to, by samemu sobie powiedzieć „Sprawdzam”, gdy dochodzą do nas jakieś nowe poszlaki. Bo czasem się okazuje, że broniąc z żelazną konsekwencją swoich „prawd”, w istocie bronimy kłamstwa. Napisałam to już parę razy i powtórzę – nonkonformizm nie polega tylko na nieufności wobec tego, co płynie z zewnątrz. Najtrudniejsze jest ciągłe sprawdzanie własnych ugruntowanych przekonań, konfrontowanie ich z faktami. Dlatego nie dziwi mnie, choć smuci, że wielcy „nonkonformiści” często są ślepi na fakty i trzymają się jakiejś raz ustalonej wersji, co jest w istocie typowym konformizmem, podczas gdy osoby mozolnie dążące do obiektywizmu i wciąż rewidujące swoje przekonania w obliczu nowej wiedzy, nowo odkrywanych faktów, nie są doceniane.

Są przypadki, w których prawdy nie docieczemy. Jeśli coś rozegrało się w zamkniętym gronie i A mówi a, a B mówi b, nie możemy mieć stuprocentowej pewności, które z nich mówi prawdę. Wtedy zwykle o naszej opinii decyduje to, komu bardziej ufamy – warto jednak postawić na marginesie mały znak zapytania. Podobnie wtedy, gdy uważamy, że prawda leży pośrodku – bo może wcale tak nie jest.

Podobnie w sprawach wielkich. Ja na przykład nie wierzę w Boga i żyję zgodnie z tą niewiarą, ale nie mam dowodów na to, że on nie istnieje. Dlatego staram się nie kpić z osób wierzących, nie szerować memów obrażających ich wiarę, a od nich z kolei oczekuję, że nie będą się oburzać na moje poglądy ani instruować mnie, jak mam żyć. Bo one też nie mogą mieć pewności. Jeśli przyjmujemy, że obiektywizm jest wspólną płaszczyzną dla całej myślącej i dyskutującej ludzkości, mimo rozbieżności dyskusje stają się łatwiejsze i bardziej cywilizowane, a my sami przestajemy żyć w rozdwojonym świecie, w którym istnieje prawda zinternalizowana i prawdy wyparte.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s